h1

Jestem sztywniakiem!

06/02/2010

Przez całe życie brnąłem w przyszłość z zajebiście pozytywnym nastawieniem. I tak też przez społeczeństwo byłem odbierany… I wbrew pozorom okazuje się czymś zupełnie przeciwnym, kryje w sobie drugą stronę medalu, ja jestem po prostu sztywniakiem. Codziennie umierają ludzie a ja stwarzam błahe problemy, zamiast mieć na wszystko wyjebane. Czym ja się w ogóle przejmuje… kretyńskimi problemami nastolatków? Nie! Koniec! The End! I jeszcze ten permanentny kac…

h1

Cud w Sokółce!

04/02/2010

Pozwolę sobie opisać “Cud w Sokółce” zanim telewizja Polsat zarobi na tym zdarzeniu wielką kasę. Film brukowca “FAKT dla POLSATU” pojawi się w sobotę 6 lutego o godz. 19.30 Soiedzę sobie spokojnie przed telewizorem i nagle jakaś banda jełopów mówi coś na temat cudu w sokółce.

Otóż, w trakcie udzielania komunii świętej, jeden z księży upuścił hostię przeznaczoną dla wiernych (tzw. komunikant), a ta upadła na ziemię. Według procedury liturgicznej, taką hostię trzeba rozpuścić w tzw. vasculum – naczyniu liturgicznym z wodą.

Tak też uczyniono, a po kilku dniach woda zmieniła kolor na czerwony. Co więcej – okazało się, że w naczyniu znalazł się jeszcze kawałek ludzkiego mięśnia sercowego – http://niewiarygodne.pl/

I jako skrajny sceptyk założyłem że, jakiś chory psychicznie fanatyk poplamił hostię fragmentem serca które zdobył w jakiś nielegalny sposób. Najpierw oczywiście zakładałem że plamy krwi pojawiły się nagle… ale nie, te plamy pojawiły się po pewnym czasie gdy odłożono hostię… bez światków, w jakieś ustronne miejsce!

Cudowne znalezisko badane było także przez naukowców na Uniwersytecie Białostockim – http://niewiarygodne.pl/

Według ekspertyz profesor Marii Sobaniec – Łotowskiej z Białostockiego Uniwersytetu Medycznego był to fragment ludzkiego serca. Niestety, te ekspertyzy nie były rzetelne i miały miejsce pół roku temu przez fanatyczkę religijną. Pani profesor więc jest z daleka od nazwania jej naukowcem a tym bardziej naukowcami. Na szczęście w porę Stowarzyszenie Racjonalistów złożyło doniesienie do prokuratury. Gdyby rzekomy “Cud” zastał nagłośniony pół roku temu na pewno znalazłyby się mocniejsze dowody na wyjaśnienie tej pierdoły jaką teraz zajmują się “naukowcy” z pod Bożego płaszcza.

“Watykan zostanie powiadomiony o całym zdarzeniu dopiero wówczas, kiedy będzie moralna pewność, że zdarzył się Cud Eucharystyczny. Stanie się tak wówczas, kiedy komisja badająca sprawę wykluczy udział osób trzecich i uzna, że mamy do czynienia ze zjawiskiem nadprzyrodzonym” – Andrzej Dębski

Niestety Watykan się nie dowie… trzeba było dłużej trzymać ów “Cud” w tajemnicy, chociażby przez kilkanaście lat a na pewno przeszłoby to do Watykanu. W tym czasie fanatycy odpowiednio ubarwiliby tą opowieść (choć już jest nieźle ubarwiona)! To nie wszystko… ksiądz który był naocznym światkiem pozostaje w anonimowości i udziela wywiadów tylko “incognito” dla FAKTU (nie dziwie mu się, kto by chciał oficjalnie zrobić z siebie idiotę).

“To jest już bezczelność…” – opowiada autor tego bloga. “Jakim trzeba być jełopem by wciskać ludzom te brednie” – żali się Sveritas.

Więc jako doszło do tego cudu naukowo? Pani profesor zobaczyła to, co chciała zobaczyć (Badania przeprowadzone przez panią profesor nie mogły dowieść, że na hostii pojawiło się ludzkie serce. Pani profesor zobaczyła na hostii to, co chciała zobaczyć. To osoba bardzo emocjonalnie traktująca religię. Została już ukarana ustnym upomnieniem za nierzetelne i nielegalne badanie – http://www.se.pl/) Paweł Grzesiowski: – Istnieje taka bakteria – Serratia marcescens, zwana również, co też wiele mówi, “pałeczką cudowną”. Cudowną chyba dlatego, że ma ona zdolność wytwarzania czerwonego pigmentu – prodigozyny. A ponieważ rośnie ona na podłożu węglowodanowym, czyli np. na pieczywie, stąd przypisywane jej te wszystkie niesamowite właściwości. Bo hostia to przecież rodzaj pieczywa.

Oczywiście mimo twardych “przypuszczeń” nie da się dokładnie zbadać ów kawałka “mięśnia sercowego”… Ha.. to kurwa trzeba było to dziadostwo od razu dać pod mikroskop a nie czekać pół roku. Człowiek silnej wiary jest w stanie wyobrazić sobie wszystko czego brakuje… Cud w Sokółce to bzdura i żaden Watykański kler nie potwierdzi tej bredni, inaczej skaże się na pośmiewisko.

Ach, i jeszcze coś… moje ulubione komentarze… ten bije wszystkie na łeb…

Jest to ostrzeżenie dla całej ludzkośći ponieważ teraz ludzie są nie wierzacy i PAN BÓG ZSYŁA ZNAKI DLA LUDZI ŻEBY SIĘ NAPRAWILI,ŻEBY SIĘ W KOŃCU ZACZĘLI MODLIĆ I ZAUFALI TYLKO NIEMU-JEŻELI NIE BĘDZIE POPRAWY TO BĘDĄ KARY -A JEŻELI TO NIE POMORZE TO CAŁA CYWILIZACJA ZIEMSKA ZGINIE

Okazuje się (naukowo potwierdzony fakt) że, będę smażył się w piekle… co ja mówię, cała cywilizacja tam zginie. Ja pierdolę… jeżeli to ma być mój ostatni wpis to dziękuje wszystkim czytelnikom Bloga za to że byli ze mną do końca “cywilizacji”.

h1

Polska “otyłość”…

03/02/2010

Polska kraj próżny i pusty, naj… naj… najbardziej w Europie! Polacy mają olbrzymie kompleksy dotyczące własnej tuszy, a raczej talii. 42 % Polaków deklaruje że piorytetowym postanowieniem na rok 2010 jest walka z nadwagą. McDonald’s – strzeż się! Twój Polski Koniec zbliża się nieubłaganie.

42 % wynik jest większy niż wśród Francuzów, Brytyjczyków, Niemców i o 13 punktów większy niż średnia europejska 29 % Zacytuję “w dupach się wam poprzewracało”. Czym to jest spowodowane? Próżnością damską czy męską… a może wszystkich. Metroseksualizm jest coraz bardziej na topie a kobiety kompleksy miały zawsze.

Moim zdaniem ludzie otyli, z wyjątkiem tych naprawdę otyłych, powinni być poddawani psychoterapii. – Agniszka Łoś / czytelniczka Newsweek’a

I podpisuję się pod tym z pełną gębą… Stwarzanie sobie błahych problemów jest niedorzeczne… ha… chyba, że ktoś nie liczy na inteligentną drugą połówkę ale postać żywcem wyrwaną z hollywoodzkiego romansu.

A tych błacho zakompleksionych pocieszy fakt, że lekka nadwaga ma nawet pewne zalety — na przykład zmniejszone prawdopodobieństwo śmierci wywołanej przez niektóre choroby. Ponoć osoby otyłe kochają się znacznie dłużej. Ludzie… wykorzystujcie to!

h1

Permanentna Inwigilacja!

27/01/2010

Nasze życie… jest zlepkiem przypuszczeń i przewidywań. Przestaliśmy kontrolować siebie… teraz kontrolujemy, kontrolę obarczoną na nas samych. W tym temacie… (prywatne przemyślenie) …o wzorowym obywatelstwie czyli o ludziach przepisów i kar.

Anarchia to najdoskonalszy ustrój polityczny który, niestety, ma sens istnienia tylko w niewielkim gronie lub społeczeństwie bardzo inteligentnym. Anarchie posiadam ja sam w gronie bliskich mi osób… żaden obywatel naszego nielegalnego (nieusankcjonowanego) zgromadzenia nie jest kontrolowany żadnymi przepisami prócz przestrzegania etyki i kultury. Etykę i kulturę zachowa każdy członek grupy, by nie stać się ofiarą represji ze strony innych. Dopóki między ludzmi istanieje jakakolwiek więź “anarchii” można zaufać. Sprawa komplikuje się gdy mamy do czynienia z setkami, tysiącami, milionami członkami danej grupy. A im większa grupa tym więcej imbecyli z brakiem kultury i etyki. Tak więc Polska potrzebuje władzy i kontroli, inwigilacji – ale ja, NIE.

A teraz z innej beczki… Nieświadomie wszyscy (oprócz służbistów) jesteśmy anarchistami oraz anty-patriotami. Każdy z nas tworzy wokół siebie niewielką grupę w której nie istnieje żadne prawo i właśnie nie niej skupia się najbardziej. Przeciętny pan Kowalski który, mieszka na jakimś odludziu (wieś 5 tys. mieszkańców) mówiąc “Kocham Polskę”; nie kocha przeciętnego pana Nowaka ze wsi nieopodal… bo go nie zna i łączy ich tylko wspólny język. Przeciętny Kowalski kocha swoją okolicę, dom rodzinny i to jest jego mała Anarchia (w miastach wygląda to trochę inaczej ze względu na efekt globalizacji).

Tak więc nieuzasadnione jest kochanie całego narodu… Tak? Jesteśmy anty-patriotami a więc patriotyzm jest sztuczny i wymyślony dla potrzymania idei które w XIX w. nie mają żadnego znaczenia (ewentualnie mogą propagować ksenofobię).

A więc… żyjemy w własnej Utopii którą kochamy, do szczęścia potrzebujemy tylko pieniędzy (wszystkie wartości moralne już posiadamy). To co nam tak naprawdę przeszkadza jest SYSTEM! Konieczność korzystania z urzędów, rozliczenia podatkowe, przepisy, przepisy, przepisy… Przecież, kurwa, żyję w UTOPII!!! Chciałbym od tego uciec jak np. bohater “Into The Wild” – niestety, nie zostawię swojej Utopii którą tak kocham. I w tym momencie Polak narzeka… na wszystko co się tylko da… bo na coś w końcu narzekać trzeba. Jak z tym walczyć? Najpierw należy sobie uświadomić co jest dla nas najważniejsze i nie próbować tego zmieniać. “Bohaterów już nie chcemy, wszyscy nie żyją”. Nie chodzę na wybory, do urzędów tylko kiedy niestawienie się jest karalne (inwigilacja), a oprócz zasad etyki i kultury nie wiem czym jest kodeks karny… nawet nie wiem jak wygląda. Tego się trzymam i świat od razu staje się piękniejszy :-) Czy mam w swoim pustm łbie miejsce na zastanawianie się “czy mogę, czy mi wolno, co mi grozi”? NIE! Niech zapanuje permanentna wolność! FREEDOM!!!

h1

O przyjaźni – słów kolejnych kilka…

23/01/2010

Nietzsche twierdzi że kobieta może być przyjaciółką mężczyzny, lecz by uczucie to trwało, niezbędne jest wesprzeć je odrobiną fizycznej antypatii (niechęci). Milan Kundera – uważa, że na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjacieleSchopenhauerCzego twój wróg nie powinien wiedzieć, nie mów przyjacielowi. Arystoteles - Mieć wielu przyjaciół, to nie mieć żadnego. Epikur - My nie tyle potrzebujemy pomocy przyjaciół co wiary, że taką pomoc możemy uzyskać. Benjamin Franklin - Człowiek mądry więcej uczy się od swoich wrogów, niż głupiec od przyjaciół.

Powyższe cytaty są idealnym wstępem do dzisiejszego tematu. Mam dość pierdolonych mżonek że przyjaciół poznaje się w biedzie, że przyjaciel jest skrzydłem które pomaga nam latać i że przyjaciel tworzy z nami jedną i tą samą duszę. Przedewszystkim do przyjaźni należy dojżeć aby uświadomić sobie że to coś więcej niż wspólne imprezowanie przy 0,7 Wiśniowego Mix’a. Jeżeli TY czytelniku (-czko) mojego bloga uważasz że masz wielu przyjaciół stwórz sobie test lojalności. Wymień w myślach 10 najbliższych Tobie osób z Twojego grona (niezwiązanych więzami rodzinnymi)… a zaraz po chwili pomyśl o swojej największej tajemnicy. Ile osób z wymienionych o niej wie? Dwie, trzy… a może żeadna. Masz odpowiedź na pytanie – ilu masz przyjaciół?

I powiedzcie swoim przyjaciołom wprost “jeżeli cokolwiek przede mną ukrywasz, nie traktuj mnie jak przyjaciela, bym i ja nie pomylił się wobec Ciebie!”

Niedawno ktoś spytał się mnie “czy jesteśmy przyjaciółmi?”. Podobno jak się upiję, to zawsze mówię o przyjaźni i że, wszyscy są moimi przyjaciółmi, a zaraz potem wymawiam hasła typu “friendship forever”. Szkoda że, będąc trzeźwym takiego klimatu nie odczuwam. Wręcz przeciwnie… nie czuję przyjaźni ponieważ nie chcę żadnej relacji nazywać w tak prymitywny sposób. Nie chcę też szufladkować ludzi w trzech, zamkniętych kategoriach: przyjaciel, znajomy, wróg! Wszyscy są moimi przyjaciółmi tak samo jak wszyscy są moimi wrogami. Ja nie układam związków, nie mam kontroli nad wzajemnymi relacjami. Na pytanie “czy jesteś moim przyjacielem?” odpowiadam ”jakbym nim był to nie musiałbyś o to pytać, po prostu byś to wiedział?”

Na pewno przyjacielem nie jest i nie będzie osoba która rozmawia na mój temat za moimi plecami, nie wiem kto, nie wiem po co, ale taka osoba jest wrogiem, jest wrogiem a nie przyjacielem. Jeżeli czegoś nie rozumiesz, najpierw porozmawiaj ze mną zanim wprowadzisz w tę dyskusję osoby trzecie, które nie powinny się udręczać takimi pierdołami…

h1

A ja kocham Czechy!

19/01/2010

Śląsk bez prądu, Haiti w gruzach, na Euro 2012 zabraknie hoteli, waluta Euro dopiero w 2019 roku a ja zakochałem się w Czechach. Turyści wracający z Euro 2012 na pytanie “jak było w Polsce?” odpowiedzą “świetnie, spałem na dworcu!”. Niemiecka gazeta napisała: “mogą jeździć naszymi samochodami ale mistrzostwa piłki ręcznej nam nie zabiorą”. Takie z nich cwaniaczki… a i tak szanse na wygraną z nami mają mizerne. Na pewno BMW już sobie nie kupię… hym… może Toyotę?

Grzegorz Schetyna zapowiedział, że premier Donald Tusk w ciągu kilku najbliższych tygodni ogłosi decyzję o tym, czy wystartuje w wyborach prezydenckich.

Ha… i mam nadzieję że się nie zgodzi… większe szanse dla innych faworytów… chodź obecność Tuska na stanowisku prezydenckim jest strawna to historia Polski niestety uwielbia się powtarzać… tak więc albo mój faworyt, albo Tusk albo nikt inny. 60% ankietowanych uważa że nie powinien brać udziału w wyborach… i niech tak będzie.

W 2006 r. British Airways zabroniło swojej pracownicy noszenia krzyżyka. Chociaż zakaz linie lotnicze zniosły, kobieta domaga się przed londyńskim sądem 120 tys. funtów od BA, jako odszkodowania i zwrotu pensji utraconej podczas trzymiesięcznego odsunięcia jej od pracy.

I bardzo dobrze robi… powinna domagać się swoich praw a prawo do wyznania powinien mieć każdy. Czy to powód do ogłaszania “szerzy się wrogośc wobec chrześcijaństwa” przez Benedykta XVI? Według mnie nie… a przynajmniej “nie widzę sprawy”. Kościół się za bardzo wpieprzał w politykę a teraz musi za to płacić… sytuacja taka ma miejsce np. we Włoszech… ateiści z Włoch oskarżają władzę, że ta podporządkowuje się woli Watykanu zapominając o że tylko 35% Włochów jest katolikami. Ha… a co na to mają powiedzieć Polscy ateiści, choć u nas sprawa jest o wiele łatwiejsza, ponieważ większość to katolicy a więc “polityka” podporządkowuje się większości a nie mniejszości (zamotałem, sorry).

Szykany, dyskryminacja a nawet pogromy – z takimi zagrożeniami muszą zmagać się chrześcijanie w wielu krajach muzułmańskich na świecie. Tymczasem, jak zauważa “Wall Street Journal”, nikogo na chrześcijańskim Zachodzie to nie obchodzi.

Ha… i mnie to też nie obchodzi. Gdyby Polacy byli tolerancyjni wobec innych wyznań to może bym im współczuł a tak… bardziej współczuję homoseksualistom w Polsce bo ich zachowania przynajmniej psychologia tłumaczy. I jak geja w Polsce ktoś skatuje to nigdy nie ma sprawy, a jak w Izraelu jakiś katolik zahaczy o krawężnik to robią z tego wielką aferę.

A ja tak jak w temacie “kocham Česká Republika i ten ich Český Jazyk”. Dlatego, że to nasi najbardziej liberalni sąsiedzi a jednocześnie najbardziej niewyznaniowi… zaczynam się uczyć podstaw ich języka ponieważ umówiłem się z przyjaciółmi na wakacje w Pradze. Jeszcze raz… kocham Czechy! Na Shledanou!

h1

Fabryka Absurdu cz. 2

15/01/2010

Kolejna część serii “Fabryka Absurdu”… dzisiaj przyjżymy się największym portalom informacyjnym. I jak zwykle podkreślam że moje opinie są subiektywne choć wierzę że większość się ze mną zgodzi. Do testu wziąłem szejść portali: Wirtualana Polska; Onet; Interia; TVN24; Gazeta oraz Wiadomości24. Zapraszam do cztania i komentowania bo… może się myle więc każy człowiek pokonanym być powinien (cyt. Nietzsche).

Wirtualna Polska (wp.pl) – pierwszy polski portal internetowy z główną siedzibą w Gdańsku. Mówiąc “WP” myślimy o solidnej firmia oraz tradycji… niestety nic bardziej mylnego. Prawdopodobnie dlatego że twórcy “WP” doszli do wniosku że internauci to idioci, więc należy im pisać piedoły by się lepiej sprzedać. I tak na “WP” możemy przeczytać artkuły z portalu plotkarskiego “no co ty” oczywiście pod patronatem “WP”. Drażniące jest również to że żadna notka (news) nie posiada źródła ani podpisu autora. Jak więc zaufać autorowi którego nie znamy? Plusem “WP” jest na pewno szeroki zakres opcji dodatkowych oraz samych informacji które zmieniają się bardzo szybko. Mimo to nie ufam we wszystko o czym piszą… kilka razy zdarzyło mi się przeczytać kretyńskie informacjie spisane na podstawie “przypuszczeń”.

Onet.pl – największy polski portal internetowy (większy od “WP”). Plusy i wady takie same jak w Wirtualnej Polsce ale… informacje (newsy) są najczęściej kolebką innych portali a każdy artykuł posiada bardzo malutką informację skąd pochodzi. Prawdopodobnie tą drogą można by dość do autora. Wygląd samego portalu jest przejrzysty i czytelny więc zasługuje na lepszą opinię niż poprzednik.

Interia.pl – jest to według mnie takie “niedopracowane wp”. Założenia były oczywiste… stworzyć portal na wzór wp i gdyby nie szata graficzna różnicę widzę tylko jedną – “Interia 360″ czyli dziennikarstwo obywatelskie… Największe gówno w sieci. Szata strony doprowadza mnie to palpitacji serca… NO WAY – nie tędy droga.

TVN24.pl – przede wszystkim najświeższe informacje oraz najlepsze źródło informacji. Na tym portalu nie przeczytamy żadnych newsów plotkarskich o gwiazdach. Właściwie nie ma tam żadnych pierdół ale… w przeciwieństwie do poprzedników jest to tylko portal informacyjny a nie internetowy. Tak więc nie zrobimy nic prócz czerpania informacji ze świata i kraju. Żadnych blogów, czatów, poczt, gier, randek… hym… idealnie :-)

Gazeta.pl – rzetelnie, skromnie, prawdziwie ale zbyt skąpo… mały wybór informacji a z samego potralu nie dowiemy się kto jest autorem tekstu ale gdzie tekst jest zamieszczony. Ten portal jest stworzony dla osób lubiących czytać gazety którzy papier zamienili ekranem monitora. Brak przepychu, czytelnie i rozsądnie… szkoda tylko że tak mało informacji. Skromność dla Gazeta.pl to synonim ubóstwa.

Wiadomosci24.pl – czyli koń trojański naszego absurdu internetowego. Jeżeli szukać kretynizmu to najlepiej w dziennikarstwie obywatelskim. Oczywiście, znajdą się tam utalentowane osoby których wiedza jest cenna… ale jaką mam pewność czyjegoś subiektywnego zdania? Jaką mam pewność że uczeń LO który, nie ma nawet matury z polskiego jest w stanie napisać dobry artykuł? Tak więc dziennikarstwo obywatelskie jest pisane przez osoby niewykształcone. To notatki w śmietniku dobrego dziennikarza i żaden szanujący się człowiek nie powinien traktować Wiadomości24.pl jak źródło informacji.

W Plebiscycie Sveritasy Fabryki Absurdu… Sveritasa otrzymuje portal TVN24 – choć i tam znajdą się zbędne, niedorzeczne kruczki.

h1

Nie każdy ksiądz to złodziej!

13/01/2010

Tak jak w temacie… nie każdy ksiądz to złodziej. A co co tak naprawdę, kurwa chodzi? O to że zafascynowałem się serialem “Ojciec Mateusz” który jest adaptacją włoskiego odpowiednika “Don Matteo”… A więc tak… “Ojciec Mateusz” grany przez Artura Żmijewskiego jest księdzem który:

  • jest tolerancyjny i sprawiedliwy wobec wszystkich odmienności
  • jest wstrzęmięźliwy, nie interesują go dobra materialne (jeżdzi rowerem i przyjmuje na swoją pleabnię 3 osoby)
  • nie jest alkoholikiem, zboczeńcem itp.
  • na każdym możliwym kroku nie wspomina tego kretyńskiego bełkotu do którego księża mają nadzwyczajną skłonność.
  • oprócz opierdalania się na plebanii likwiduje przestępców oraz pomaga niewinnie oskarżonym
  • jest dla każdego człowieka przyjacielem

I tak rozpoczęły się moje poszukiwania… szukam księdza który spełni przynajmniej część z powyższych założeń… księdza z którym się zaprzyjaźnię i który pozwoli mi łatwiej zrozumieć czyjąś wolę, religię itp.

W parafii jest 3 księży czyli 3 ofiary z którymi mógłbym popracować nad kontaktem. I tak proboszcz jest bucem… w niedzielę (podczas finału WOŚP) przekazał kolektę na cel renowacji kościoła… akurat w tę niedzielę… zbieg okoliczności? Tej samej niedzieli przeczytałem o komunikacie Radia Maryja “zarabiają 2,5 tys. więc nieźle się zarabia na fundacji charytatywnej”… 2,5 tys. w centrum warszawy to prawdopodobnie mniej niż listonosz, kierowca tramwaju, sprzątaczka… Kontratak “My się rozliczamy, to Ojciec się nie rozlicza”.

A na to audycje na YouTube się pojawiają i co mnie zaciekawiło… mohery mówią kompletne pierdoły które nie mają racji bytu w rzeczywistości a prowadzący nie przerywa… ha, sam by to powiedział ale nie może, więc pozwala te pierdoły wygadywać słuchaczom… JE*AĆ! http://www.youtube.com/watch?v=grmOYAnwj-g Ostatnia minuta jest najciekawsza… prędzej mi kaktus w tyłku wyrośnie!

Ale cóż… miałem poszukiwać dobrych księży a na razie tylko się żalę… Krok drugi… pierwszy ksiądz wikary! Wikary którego pasją są drogie samochody. Ostatnio zauważyłem, że po okolicy zaczęła się kręcić zajebista renówka ze sportowym zacięciem… Dużo bym dały by taki samochód mieć ale jeszcze więcej czasu potrzebowałem na uświadomienie sobie że to cudo należy do księdza wikarego… a “Ojciec Mateusz” jeździ rowerem. I nic by mnie nie zdziwiło gdyby nie “opowieści od znajomych” że, kazanie księdza było o dzieleniu się z innymi oraz o trudnej sytuacji parafii – parafii w której plebania przypomina trzygwiazdkowy hotel!!! JE*AĆ!!!

Ostatnia szansa… drugi ksiądz wikary! Czy jest tolerancyjny i sprawiedliwy wobec wszystkich odmienności – TAK, toleruje nawet mój skrajny ateizm. Czy jest wstrzęmięźliwy, nie interesują go dobra materialne (jeżdzi rowerem i przyjmuje na swoją pleabnię 3 osoby)? Rowerem nie jeździ ale jego samochód to złom, na plebanię nikogo nie przyjmuje ponieważ nie jest proboszczem, nie interesują go dobra materialne – TAK (nie przyjmuje pieniędzy z kolęd od biedniejszych rodzin mimo, że ludzie za to, donoszą na niego proboszczowi, a ten z kolei do szczęśliwych nie należy). Czy jest alkoholikiem lub zboczeńcem – NIE! Na każdym możliwym kroku nie wspomina tego kretyńskiego bełkotu do którego księża mają nadzwyczajną skłonność – TAK! Czy oprócz opierdalania się na plebanii likwiduje przestępców oraz pomaga niewinnie oskarżonym? Nie zupełnie, kiedyś prowadził KSM które z kościołem nie miały zbyt wiele wspólnego – po prostu dawał dzieciakom zajęcie – ZALICZAM (po naradzie). Czy jest dla każdego człowieka przyjacielem? Na pewno nie ma wrogów – ZALICZAMY!

TAK WIĘC JAK SIĘ CHCE TO SIĘ ZNAJDZIE, RZECZYWISTĄ POSTAĆ ODPOWIADAJĄCĄ FILMOWEJ POSTACI… nie każdy ksiądz to buc ale na pewno większość!

h1

Fabryka Absurdu cz. 1

11/01/2010

A więc zacznijmy dyskusję na temat wiarygodności internetu i o tym jakim źródłem wiedzy jest internet. Z najnowszych badań wynika że 87% info to totalna ściema a zaledwie 13% jest uważane za realne fakty. Jak więc korzystać z internetu by się nie złapać. A złapać się naprawdę można bo chyba nie wiele z was zastanawia się kim jest autor tekstu lub czy każdy może zmienić dane (np. Wikipedia). I wtedy powstają różne dziwne rzeczy a my nie potrafimy odróżnić opinii od informacji.

Pierwszą i podstawową sprawą jest znalezienie tekstu. Mamy to już za sobą i zaczynamy czytanie. Naczytaliśmy się różnych informacji i co dalej?

podpis autora – jeżeli pod tekstem nie widzicie nic lub blacha87 to dajcie sobie z tym spokój, można nawet wyczytać w ten sposób że to nie HIV powoduje AIDS! Sprawdzamy czy pod tekstem jest nazwisko (imię i nazwisko) autora, potem szukamy informacji na jego temat (czy taki ktoś w ogóle istnieje a potem jakie ma kwalifikacje). Portal z którego ja korzystam, zazwyczaj oprócz nazwiska posiada krótką notę biograficzną oraz zdjęcie:

Andrzej K*******
Były dziennikarz B**** (także ******) i współpracownik paryskiej “K*****”. Z ***** współpracuje od września 2004 r. Zastępca redaktora naczelnego R****.
Strona www autora: http://******.pl
Numer GG: 209****

Najważniejszą dla nas informacją jest to czy koleś jest dziennikarzem i jakie ma doświadczenie w temacie o którym pisze. Wtedy wiarygodność tekstu wzrasta dwukrotnie, ponieważ pisanie ściemy dla dziennikarza jest gwoździem do trumny.

język i styl – ważnym aspektem dobrze napisanego artykułu jest jego poprawność stylistyczna. Ja studiów dziennikarskich nie ukończyłem i znam swoje błędy których staram się unikać. Literówki jednak na współczesnych rozsławionych portalach nigdy nie powinny mieć miejsca przede wszystkim dlatego że przed opublikowaniem czegokolwiek każda wypowiedź jest poddawana korekcie polonisty (a przynajmniej powinna być).

źródło – każdy tekst powinien być oparty o źródło wiedzy. Każde zdanie które odwołuje się do faktów musi zostać udowodnione odnośnikiem. Nie wystarczy że ktoś napisze że jest to na podstawie badań xxx itd. Należy podać link do strony z wynikami tych badań.

komentarze – ludzie potrafią się nie zgodzić z autorem i zaczynają używać obelg, jeżeli jednak komentarze się powtarzają negując jeden z faktów jest to dla nas oczywisty znak że ten tekst nie jest pewny co do treści.
przeciwny punkt widzenia – gdy ja zaczynam czytać jakiś tekst to w nowej karcie gógle szuka mi podobnych informacji i porównuję ich wiadomości.

Czy ja przesadzam? TAK, ale spędziłem masę lekcji poświęconych niebezpieczeństwom z internetu i sprawdzanie wiarygodności weszło mi w nawyk. A mój blog… oceniam wszystko subiektywnie (chodź staram się oceniać obiektywnie) a po za tym zazwyczaj przedstawiam opinię na podstawie faktów zaczerpniętych z innych źródeł.

h1

WOŚP, Jurek i XVIII Finał 2010!

09/01/2010

Na wstępie przepraszam za moją tygodniową nieobeność, właściwie to nie miałem o czym pisać. A już jutro Finał WOŚP! Już jutro ja z moją przepiękną puszeczką jako jeden z najstarszych wolontariuszy. Stereotyp że to dla dzieckiaków należałoby ewidentnie rozproszyć. A rozprasza to np. 70 letni Patrolowiec którego spotkałem na zeszłorocznym Woodstocku. Oj, się będzie działo!

Dzisiaj ostatnie przygotowania przed jutrzejszym pokazem Pierwszej Pomocy który wraz z kolegą przedstawiam. Pisanie przed monitorem jest o wiele łatwiejsze niż wystąpienie przed kilkudziesięcioosobową widownią. No cóż… mam nadzieję że nasza prezentacja odniesie zamierzony skutek.

Wszystkich was zachęcam (nie namawiam) do wspierania WOŚP. Gdyby jeszcze ministerstwo zdrowia zaczęło współpracować z Jerzym Owsiakiem… hym, ale ministerstwo wolałoby aby WOŚP wkupił to czego oni sami nie potrafią zorganizować, nie na tym jednak polega fundacja. Może Ewa Kopacz kiedyś założy własną fundację “Wielka Orkiestra Wyręczania Ministerstwa Zdrowia”.

Pamiętam jak z ciekawością oglądałem w telewizyjnej dwójce (chyba z kilkanaście lat temu) program “kręcioła”.
Miałem wtedy może z 12-13 lat (tak sądzę) i widziałem kolesia, który była zakrecony na punkcie pomocy….
To był Pan Jurek ;)
Potem na przestrzeni lat spoglądałem na dynamiczny rozwuj WOŚP i choć wrzucałem coś tam do puszki, to w głębi serca zastanawiałem się czy: “On nie kręci na tym lodów”?
Ładnych kilka lat pózniej Bozia obdarzyła Żonę i mnie wspaniałeym Synkiem- Oskarkiem.
Oskarek urodził się 2004-11-08 i był naszym oczkiem w głowie.
Pamiętam jak dziś gdy tuż po narodzeniu wykonano u Synka przesiewowe badanie słuchu, którego sponsorem była… WOŚP.
Wtedy pomyślałem sobie… kurcze Oni faktycznie robią coś wielkiego- naprawdę, realnie pomagają.
Oski rozwijał się dobrze do czasu…
Do czasu aż w maju 2007 r okazało się, że nasz Sens, nasz Skarb zachorował na nowotwór złośliwy…
Trafiliśmy do Klinikii onkologii dziecięcej w Gdańsku na oddział chemioterapii.
W ciągu kilkunastu godzin nasze życie zmieniło się na zawsze…
Oski został Aniołkiem 2008-11-16 (8 dni po 4-tych urodzinkach).
Po 18 miesiąchach dosłownego zycia w szpitalu, po tym jak szpital stał się naszym domem wróciliśmy już sami… Mój Skarb został Aniołkiem
Przez te kilkanaście miesięcy byliśmy w kilku klinikach dziecięcych w Polsce (Gdańsk, Wrocław, Bydgoszcz) i tam wszędzie widziałem dzieło WOŚP. Sprzęt medyczny, który ratował życie Synkowi po operacji, sprzęt który wspomagał autoprzeszczep szpiku kostnego.
Ten sprzęt rozsiany wspomaga ogromne Rzesze naszych Dzieci w całej Polsce i za to jestem wdzięczny Panie Jurku, Tobie jako osobie i Tobie jako Fundacji.
Grajce do końca świata i o jejden dzień dłużej!
Chylę bardzo nisko czoło przed Wami raz jeszcze mówiąc skromne słowo: Dziękuję.
Nie znam słów, które potarfią wyrazić wdzięczność za to, co robicie.

http://www.wosp.org.pl/jurek//comment/1261126954