Ja jestem swoim własnym zbawicielem

by sveritas

W filozofii często pojawia się pojęcie “Ja” doskonałego. Cóż może być ważniejsze niż rozwój samego siebie, dbanie o własne ciało i “duszę” (metaforyczną) i zaspokajanie własnych potrzeb. Według mnie nic! Nawet empatyczny wolontariat przepełniony jest korzyścią sumienia, tak więc nic nie robimy bezinteresownie. Nic! Wiązanie się z kimś jest elementem zaspokajanie samotności… potrzebujemy tego jak tlenu! Oczywiście istnieją odstępstwa a jest nim postawa “nadczłowieka”.

Twórcą doskonalenia własnego “Ja” był mój ulubiony już filozof, Nietzsche. Wzorował się on na Schopenhauerze i jego wizji poszukiwania absolutnego szczęścia. Schopenhauer pisał o “własnej woli” a Nietzsche o “woli mocy” która jest rozwinięciem jego założeń.

Schopenhauer twierdził, że w tej sytuacji jedynym racjonalnym działaniem jest więc zagłębienie się w sobie, przeanalizowanie własnych popędów, zapanowanie nad nimi i w ten sposób “przekroczenie siebie” i pełne przejęcie kontroli nad własną wolą.

Nadczłowiek będzie więc kimś kto dążył do rozwoju własnej kultury, wykształcenia, etyki, moralności, silnej postawy psychicznej (nihilistycznej). Nadczłowiek będzie trzymał się zasady “złotego środka” czyli umiar we wszystkich uczuciach emocjonalnych. TO NIE POCZUCIE SIŁY A CHĘĆ DĄŻENIA DO NIEJ! Czy to jest egoizm? Czy może “narcyzm”? Według mnie to jest po prostu filozofia F. Nietzschego!