S-Veritas Blog

- prawdziwe oblicze świata poprzez racjonalistyczny światopogląd -

Month: Wrzesień, 2010

Koniec bloga lub tymczasowa hibernacja

Może za kilka miesięcy wrócę do pisania, wtenczas robię przerwę, idę na urlop a jeżeli miałby to być ostatni wpis podsumuję to tak: jestem antyklerykałem, wypowiadam się za skrajną lewicą, jestem humanistą, kościół za 20 lat upadnie (najpóźniej za 20), współczesna etyka jest nieporównywanie lepsza niż jakakolwiek wiara w jakiegokolwiek Boga a… może najważniejsze… prawicowi ateiści są tak samo pokurwieni jak konserwatywni katolicy i największym moim wrogiem zawsze, zawsze… będą nacjonaliści!
A wszystkich którym się tu podobało (oszołomów również) zapraszam do akcji greenpeace, tydecydujesz.org – jak się nie uda zebrać podpisów to już na bloga nie wrócę na pewno :-)

http://www.tydecydujesz.org/

KRZYŻ – był i ni ma, a szkoda :-)

Niestety, nie doczekałem się widoku oszołomów stojących w trzydziestostopniowym mrozie… i te pieśni… nosz bajecznie, acz już niewiarygodnie. Szkoda, że koń napędowy antykleryklaizmu się skończył… mam jeszcze nadzieję, że Jarek znowu coś odpierdoli :-)

I druga sprawa… nie mam żadnej pamiątki z tego wydarzenia. Za kilkanaście lat mógłbym się dzieciakom chwalić fotografiami z placu… a tak, zostałem za lodzie. I jak mam za 20 lat opowiadać młodzieży o roku 2010?

Dlaczego nie lubię Harcerzy?

Nie lubię a nie nienawidzę, to drugie dotyczy uczuć, a ja kieruję się przekonaniami. ZHP oraz ZHR nigdy mi nie odpowiadały i naprawdę nie chodzi o te śmieszne mundury. Zacznę od podziału. ZHR to taka Młodzież Wszechpolska tylko w wersji Easy. Dlaczego? Ano tego tłumaczyć mam nadzieję nie muszę. W młodym wieku nie powinno się dziecku kazać spowiadać… a ZHR to budowanie ruchu pro-katolickiego! Dzieciaki nie są w stanie popełnić ciężkich grzechów – ewenementy są – ale to tylko ewenementy. Dzieciństwo powinno być ideologicznie “bezideowe”. Niestety… zaraz jakiś dzieciak ideowych i chrześcijańskich rodziców opisze swoją fascynację ZHR – “nie byłeś, to się nie wypowiadaj” ;-) Oczywiście, sram na to… bo jak zwykle mam rację. Przypomnę jednak, że nikt nie rodzi się katolikiem – rodzimy się “tabula rasa” i można z nas chorobliwie zrobić wszystko… a później taki “x” pieprzy, że nikt go do kościoła nie zmuszał… sam chciał. To jest brutalne – on nawet nie wie lub nie chce wiedzieć jak łatwo i podświadomie uległ wpływom…

Teraz najważniejsze… moje “nielubienie” skierowane jest głównie w stosunku do ZHR”… bo to taki “Jezus Camp”. Pozostaję kwestia ZHP czyli Związek Harcerzy Polskich. Ponoć, taka lewicowa odmiana ;-) Mili moi… to nie jest lewicowa odmiana. Brak wątku kościoła, codziennych mszy i modlitw nie robi z tej organizacji w żadnym calu Związkiem Harcerzy Lewicowych. Nie! Ale powoli…

Abyście mnie ludziska nie zjechali “że czepiam się dzieciaków” o sprawy dorosłych” wyjaśniam… to ja się czepiam, że dzieciaki podświadomie wchodzą w ideologię patriotyzmu – więc? Nie czepiam się harcerzy tylko organizacji – która wymaga (według mnie) konkretnych zmian.

Dobre słowo… oczywiście, ZHP ma więcej zalet niż wad. Jestem przekonany, że są oni wychowywani na jak najlepszych obywateli. Ale… w tej całej zabawie, rozpalaniu ognisk, bieganiu po lesie z kompasem jest wątek patriotyzmu przekazywany w sposób “autorytarny”. Tu, autorytetem jest władza ZHP oraz instruktorzy… podmiotem jest dzieciak, zafascynowany Harcerstwem zafascynuje się też patriotyzmem – tą nieszanowaną przeze mnie odmianą, defilad, hymnów, wystąpień a nawet poświęceń i pamięcią, rozgrzebywaniem starych ran, uprzykrzanie się kto co zrobił i ile zniszczył.

Pytam się dlaczego Harcerstwo Polskie nie nazywa się po prostu Harcerstwem lub Skautingiem… ano, skauting jest bezideowy więc ZHP nie ma moralnego prawa posługiwać tą nazwą. Tak więc ZHP nie jest odmianą Skautingu lecz odrębną jego częścią.

Związek Harcerzy Polskich – Jest wychowawczym, patriotycznym, dobrowolnym i samorządnym stowarzyszeniem otwartym dla wszystkich bez względu na pochodzenie, rasę czy wyznanie.Wychowanie w ZHP opiera się na normach moralnych, wywodzących się z uniwersalnych, kulturowych i etycznych wartości chrześcijańskich, kształtuje postawy szacunku wobec każdego człowieka, uznając system wartości duchowych za sprawę osobistą każdego członka Związku.

Jeżeli “paradoks” to nieodpowiedni komentarz do powyższej definicji ZHP, proszę… ukrzyżujcie mnie. Mało… pierwsze prawo zucha “Zuch kocha Boga i Polskę”… dobra, dobra… nadal nie czujecie paradoksu?

Cel statutowy ZHP: upowszechnianie w społeczeństwie takich wartości jak: wolność, prawda, sprawiedliwość, demokracja, samorządność, równouprawnienie, tolerancja i przyjaźń.

Poniżej pogrubię wszystko z prawa ZHP co budzi moje wątpliwości…

  • Harcerz Służy Bogu i Polsce, i sumiennie spełnia swoje obowiązki.
  • Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy.
  • Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim.
  • Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa
    każdego innego harcerza.
  • Harcerz postępuje po rycersku.
  • Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać.
  • Harcerz jest karny i posłuszny rodzicom i wszystkim
    swoim przełożonym.
  • Harcerz jest zawsze pogodny.
  • Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
  • Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach i zwalcza szkodliwe nałogi.

Mam szczerą wole całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętne pomoc bliźnim, i być posłusznym prawu harcerskiemu.

Naprawdę, nie chciałbym poznać Harcerza który traktuje powyższe nadmiar poważnie… na szczęście Ci których do tej pory poznałem, sami uznali, że do Harcerstwa należy podchodzić z dystansem… i innym też tego życzę.

Czas podsumować ciąg prywatnych postów o wszystkim i o niczym!

Tak to leciało, panie…

Marcin Świetlicki – “79″

Oczywiście, że nie ma miłości.
Nie ma, i nigdy nie było.

I nawet to, cośmy robili
W żadnym calu nie zahacza o miłość.

Oczywiście, że nie ma miłości.
Pomyliłem się.

Pomyliłem się.

Oczywiście, że nie ma miłości.
Można już odetchnąć,
Można wetchnąć
resztki swojego ciepła
w resztki ciepła świata…

Tatuaż według oszołomów…

Odwołuję się artykułu “Wytatuowane ciało” którego autorem jest pani (o frywolnym nazwisku) Ewa Polak-Pałkiewicz (sic!), całość znajduje się na stronie niedziela.pl << kliknij tutaj

Autorka swoją archaiczną postawą udowadnia jak bardzo… delikatnie ujmując… trudny okazuje się świat współczesny dla oszołomów. Musiałem przebrnąć przez totalne wodolejstwo by w ostatnim akapicie przeczytać:

…na ich ciele jest czymś odrażającym, bo kojarzy się z więzieniem, z kryminalistami, z pogardą dla własnego ciała, nie zaś z kobiecością. Nie zdobi, tylko oszpeca. Kaleczy fizycznie i psychicznie, ale także zabija znaczenia i wprowadza zamęt w myśleniu o sobie samej. Zamęt w poczuciu kobiecej tożsamości. A na to, kim jest kobieta, prawidłowej odpowiedzi udziela tylko Bóg*.

*błagam was miłe, piękne panie… nie szukajcie w Biblii odpowiedzi na to pytanie.

I jak to się dzieję, że niektórzy ateiści nadal głoszą swoje “tolerancyjne idee”? Podejście do takich tekstów w tolerancyjny sposób nie mieści mi się między uszami. Wolę być “wojującym ateistą” niż pozwolić by oszołomy na prawo i lewo głosiły ostre, krytyczne teksty którymi obrzucają normalnych ludzi. Różnica między mną a nimi jest taka, że ich obrażać nie można wedle “wolności wyznania” a nawet kultury osobistej – bo im wszystko wolno, nam – nie!

Dziś dominują dowolne postmodernistyczne czy psychologizujące interpretacje Boga, które niewiele lub zgoła nic nie mają wspólnego z prawdą zawartą w Magisterium Kościoła.

Tfu!… tfu!… tfu!… jak ja mam ich traktować poważnie? Jak mam ich szanować, jak mam się z nich nie śmiać? Należy się jak najszybciej odizolować… to ostatni raz gdy wszedłem na niedziela.pl

I na deser… dokładka tego wodolejstwa:

A bez poznania prawdy o Bogu człowiek nie jest w stanie zrozumieć siebie samego, swojej całkowitej od Boga zależności, swoich obowiązków względem Niego, a także celu swojego życia i sensu wszystkich swoich zmagań.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.